Autor: Rado Data: 28 Luty 2009
Miałem ostatnio ciekawy cykl rozmów z różnymi ludźmi o mojej pracy. Ci różni ludzie to albo moi klienci albo klienci moich klientów. O ile ci pierwsi wiedzą mniej więcej czym ja się właściwie zajmuję, o tyle ci drudzy co jakiś czas użyją sformułowania (czasem jako pytanie, innym razem jako stwierdzenie) – jesteś kosmitą.
Pierwszy raz ktoś tak powiedział chyba 4 lata temu. Prowadziłem prezentację produktu mojej firmy (małego cms’a) dla pewnego szanownego grona biznesmenów w pewnym stowarzyszeniu. Oczywiście sprzedałem im to co miałem sprzedać. Później podczas spotkań roboczych ktoś stwierdził że dość niezwykłe, że sprzedaję jak wytrawny marketingowiec, programuję i jeszcze jestem w stanie zrobić typowo graficzną robotę. Wtedy pracowałem na normalnym etacie, a nie jako freelancer, ale to właśnie wtedy padło po raz pierwszy, że kosmita ze mnie. Zaakceptowałem z uśmiechem.
Później zdarzało się to coraz częściej. Dziś już przywykłem w jakiś sposób do robienia wrażenia, zwłaszcza wtedy gdy przejmuje po kimś robotę, albo poprawiam czyjąś pracę. Najfajniejsze jest jak ktoś stara się robić mi test kompetencji, czyli zabawa w zaginanie mnie. Nawet lubię to, a teraz już wiem że klient nie lubi jak wie się wszystko i ma się gotowe odpowiedzi, więc zawsze staram się pościemniać, że w czymś tam ma racje. Później oczywiście i tak go ukierunkuje żeby chciał tak jak ja chce
.
No właśnie i tutaj dochodzimy do sedna zagadnienia. Do tego że freelancer jest kosmitą. A dlaczego? Bo nie wystarczy że znam technologię. Musze działać w sferach marketingu, grafiki, fotografii, programowania. We wszystkich muszę znać sztuczki i muszę być kreatywny. To wymaga ode mnie ciągłej nauki. Dosłownie połykania ogromnej ilości czytadała w jakiejkolwiek postaci w wyżej wymienionych. Ulubionym serialem jest cykl reklam, bo trzeba obserwować trendy. Ale przy okazji tego wszystkiego nie mogę dać się zmanierować. Jestem kosmitą bo oglądanie strony gdzieś około końcówki 1 sekundy jej oglądania kończy się na wciśnięciu kombinacji ctr+u. To uznaje za oglądanie strony. Jest mnóstwo jakiś takich małych szczegółów, dotyczą one wielu zawodów na dobrą sprawę, a ja muszę to wszystko łączyć co czasami dla co niektórych wydaję się niemożliwe. No i później jest znowu ten tekst i mój uśmiech.
Kiedyś jeden z klientów zapytał mnie wprost: Czy Pan tak ściemnia czy Pan naprawdę tak dużo wie? Pojechałem po bandzie wtedy: Jestem kosmitą, człowiekiem do zdań specjalnych, bo nikt normalny za takie pieniądze dla pana tego nie zrobi. Mój klient do dzisiaj
.
Ach jeszcze jedno – prawie o tym zapomniałem. Bycie kosmitą uzależnia.